Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułeczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułeczki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 stycznia 2014

Estoński Kringel

Najpyszniejszy cynamonowy wieniec, w dodatku całkiem zjawiskowy!
Skoro już zasiadłam, zostawiając dziatwę na pastwę własnych, zgubnych w skutkach, pomysłów; to wrzucam kolejny cynamonowy przepis.
Z góry przepraszam, że dopiero teraz, bo piekę go od dawna...odrazu przeproszę też za częstotliwość wrzucania tu nowych przepisów...ale mój syn najmłodszy jest najbardziej absorbujący z całej trójki..hm...w trakcie pisania poprzedniego posta dobrał się do pudełka z narzędziami męża, wylał niedojedzone płatki z mlekiem na krzesło i na siebie, jak poszłam po nowe spodnie to zrobił jeszcze na owo krzesło siku (trwa proces anty-pielucha); obecnie biega więc ubrany tylko w naszyjnik z Pippi...don't even ask. Chata leży pod stertą drewnianych puzzli, okruchów wczorajszego jedzenia i dzisiejszego już też..ledwo opieram się więc aktom szaleńczego uprzątnięcia tej zawieruchy (wszystko, tylko nie wizyta-niespodzianka mojego taty!!!) i piszę! A jak skończę to chyba upiekę Kingel :D

składniki : (źódło- kuchnia pełna smakow)
120 ml ciepłego mleka
1 łyżeczka cukru lub miodu
1 żółtko
30 g masła
szczypta soli
15 g drożdży
300 g mąki
Nadzienie:
80 g masła
4/3 łyżki cukru
2 łyżeczki cynamonu
żółtko do posmarowania ciasta
 opcjonalnie - można dodać startą skórkę z pomarańczy

Dożdże, cukier i mleko łączymy i odstawiamy do wyrośnięcia, na 10 minut
Do zaczynu dodajemy żółtko i masło wcześniej roztopione, mieszamy;
mąkę przesiewamy do miski, dodajemy mieszaninę  i wyrabiamy ciasto. Ostawiamy do wyrośnięcia na godzinę, przykryte folią. Po godzinę uderzamy pięścią w ciasto, aby opadło i znów odstawiamy na godzinę.

W międzyczasie łączymy cukier i cynamon.

Gotowe ciasto wyrabiamy chwilę, następnie wałkujemy placek o grubości ok 1cm.
Smaujemy masłem i posypujemy cukrem cynamonowym (jeśli lubimy, posypujemy otartą skórką pomarańczową). Zwijamy w rulon dość ciasno. Następnie przekrajamy rulon wzdłuż, zostawiając tylko górę nie rozciętą- następnie zaplatamy dwie części tak jak warkocz, kierując widoczne nadzienie do góry i łączymy końce- aby powstał wieniec.

Przykryty kingel odstawiamy do wyrośnięcia na 40 minut.

Piekarnik nastawiamy na 200st, wierzch wieńca smarujemy żółtkiem i pieczemy 25minut.

cudowny na ciepło!





zawijki z cynamonem

Przepisem pokusiła skutecznie Delimamma, sprawiając, że 6 stycznia(czyli u nas w Polsce święto 3 króli) leciałam do sklepu jednego czynnego po brakujące składniki  ;)
No nic nie poradzę na to, że uwielbiam zjeść ciepłą drożdżówkę z cynamonem, popijając kawą, no kaman... ;) Poza tym jest to idealny pomysł na smakowitą kolację, zwłaszcza że u nas w domu raczej brak kupnych słodyczy, zamiast tego są właśnie wypieki z kontrolowaną ilością cukru lub suszone owoce. Tak więc z racji ograniczania tego cukru do minimum, jesteśmy przyzwyczajeni do mniej słodkich rzeczy, dlatego też prezentuję Wam wersję naszą. Żeby nie było- oryginalną wersję zrobiłam na 1 ogień, ale jednak była za słodka, do tego przyznam, ze mam po prostu od lat barierę przed lukrem...nawet pierniki na święta dekorujemy zwykle białą czekoladą, lub gorzką+migdały. Ale wiadomo, od czasu do czasu dobrze zaszaleć...więc nawet zrobiłam ten lukier za pierwszym razem;
no i było to wszystko jednak za słodkie, może też dlatego, że przywykłam do smaku estońskiego kringla (na który przepis miałam tu dać już dawno...help). Tak czy inaczej, zawijki są świetną propozycją dla małych - bo miękkie i delikatne, jak i dla dużych- bo kawa kocha cynamon, a jakże.
Do dzieła zatem, bo myślę, ze macie wszystkie składniki w domu :D

składniki: (moja wersja z okrojonym cukrem)
pół szklanki mleka
ćwierć szklanki cukru
szczypta soli
20g świeżych drożdży
pół łyżeczki cukru
pół łyżki mąki
pół szklanki ciepłej wody
jedno jajko wyciągnięte wcześniej z lodówki
3,5 szklanki mąki
2 łyżki stopionego masła

nadzienie:
1/4 szklanki stopionego masła
1/4 szklanki cukru trzcinowego
1 łyżeczka cynamonu

mleko z cukem i solą podgrzewamy, odstawiamy
drożdże kruszymy do miski, dodajemy cukier, mąkę i wodę; mieszamy i odstawiamy aż zrobi się zaczyn. Następnie dodajemy jajko i mieszamy. Wszystko łączymy z odstawionym wcześniej mlekiem.
Do miski przesiewamy mąkę, dodajemy mieszaninę z drożdżami i wyrabiamy ciasto, pod koniec dodajemy masło i nadal wyrabiamy, aby ciasto było sprężyste i nie kleiło się już do rąk.
Ostawiamy na godzinę w ciepłe miejsce. Miskę przykrywamy szmatką.

Składniki na nadzienie- cukier i cynamon mieszamy w kubeczku. Masło roztapiamy.

Gotowe ciasto wałkujemy na prostokąt duży, smarujemy masłem i rozsypujemy równomiernie cukrem cynamonowym. Zwijamy ciasto w rulon, po dłuższym boku. Tniemy ostrym nożem na 4cm-kawałki. Układamy w blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, w 2cm-odstępach.
Zostawiamy na pół godziny do wyrośnięcia.

Piekarnik nastawiamy na 200st. Pieczemy bułeczki przez 20 minut.

jeśli macie ochotę na lukier, odsyłam do Delimammy :)

smacznego!






niedziela, 28 kwietnia 2013

orzechowe serca

Te bułeczki robiłam już wiele razy i zawsze znikają tak samo szybko, a do tego są urocze :D polecam fanom orzechów włoskich. 
Pierwszy raz zobaczyłam je na blogu Tsumko która po przepis posłała na znane Moje wypieki
obu paniom dziekuję za smaczną inspirację i przepis podaję dalej :

potrzebne składniki:
160ml mleka
2,5 łyżki cukru
pół łyżeczki soli
1 jajko
2,5 szklanki mąki pszennej
2 łyżki roztopionego masła
15 g drożdży

z cukru, mleka i drożdży robimy zaczyn; łączymy z pozostałymi składnikami i porządnie wyrabiamy ciasto aż przestanie się kleić do rąk i będzie sprężyste.
Zostawiamy do wyrośnięcia - ok godzinę

Przygotowujemy nadzienie, na które potrzebne będą:
200 gram  orzechów włoskich
100gram cukru
80ml śmietanki kremówki
1/ łyżeczki cynamonu

wszystkie składniki miksujemy

I teraz możemy robić bułeczki.
Dzielimy ciasto na 10 części.
Każdą część wałkujemy na placuszek, smarujemy go 1/10 nadzienia i postępujemy tak jak na zdjęciach:

następnie zwijamy nasz placuszek jak naleśnik i ten naleśnik składamy na pół:
 
teraz bierzemy ostry nóż i przecinamy ten naleśnik od góry do prawie końca


kładziemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i rozkładamy przecięte boki, aby ostatecznie bułeczka wyglądała jak serce:
Zostawiamy do wyrośnięcia bułeczki, pod szmatką, rozłożone w dość dużych odległościach od siebie, bo rosną. Ja 5 umieszczam na mojej blaszce. Niech rosną tak ok 30-40 minut.

I możemy piec :D Smarujemy wierzch jajkiem roztrzepanym z łyżką mleka, aby były rumiane. Pieczemy w 180st przez 15-17minut.




mój najmłodszy bardzo zaciekawił się planem zdjęciowym ;)

zabrał się za pałaszowanie bułek, na dwie ręce, nie zważając na moje plany ;)
 

piątek, 15 marca 2013

bułeczki świnki

 Pyszne drożdżowe bułeczki, które każde dziecko schrupie z radością :) Jak zrobiłam je pierwszy raz to potem ostatecznie robiłam je jeszcze  kolejne 2 razy, bo znikały w błyskawicznym tempie a jakoś wciąż mieliśmy na nie ochotę ;) Ostatnio przygotowywałam je razem z dziećmi dla programu radiowego Justyny Maćkowiak "Mama na obcasach". Dla dzieciaków sporą frajdą było wykrawanie ryjków i dziurek w nich ;) a potem jeszcze większa radość była jak ryjki urosły, bo świnki to bułeczki drożdżowe.
Do upieczenia tych bułeczek zainspirowała nie Tsumiko, która odsyła po przepis tu.

składniki na około 12 bułezek:
- 300g mąki
- 20g drożdży świeżych
- 1 żółtko
- 150ml mleka
- 50g masła
- 5 łyżek cukru
-rodzynki/żurawina/orzechy laskowe na oczka

Masło rozpuszczamy i odstawiamy do ostygnięcia.
Z drożdży, 50ml mleka i łyżki cukru robimy zaczyn, odstawiamy w ciepłe miejsce.
W misce mieszamy pozostałe składniki, dodajemy zaczyn i masło.
Zagniatamy sprawnie ciasto.
Odstawiamy na pół godziny w ciepłe miejsce, aby podwoiło objętość.

Na stolnicy wałkujemy ciasto na grubość ok 0,5cm i wykrawamy głowy świnek dużą szklanką, a małą(lub kieliszkiem) ryjki. Dodatkowo tą samą małą szklanką wykrawamy kółka, które następnie dzielimy na 4 części- każda z tych części to jedno uszko. A więc będzie ok 12 dużych kółek, 12 małych i 6 kolejnych małych na uszka

Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia układamy najpierw duże koło, potem małe-ryjek, posmarowane od spodu żółtkiem roztrzepanym; a na koniec uszka, też "przyklejone" na żółtko.
Na końcu patyczkiem robimy dziurki na ryjku i oczka z rodzynek lub czegoś co się nada i co lubimy, u nas orzechy laskowe, przecięte na pół


Gotowe świnki odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Po godzinie smarujemy każdą mlekiem i pieczemy w 180st przez 20 minut.


 
tu świnka ozdobiona przez Lewka lentilkami ;)

niedziela, 17 lutego 2013

wegańskie pączki z pieca

W tłusty czwartek, który wg. brikomęża odbywa się co najmniej 2 razy do roku ;), nie robiłam żadnych pączków. Tak się składa, że mamy w Opolu cukiernię z której pączki bardzo lubimy więc jak co roku zakupiliśmy i zjedliśmy ze smakiem. Ale jakoś tak chodziło mi po głowie aby jednak coś zrobić...kusiły mnie pączki pieczone, bo takich nie jadłam, a to wersja trochę zdrowsza niż pączek smażony, więc tym bardziej się ku nimskłaniałam. I wtedy moja koleżanka Bet napisała mi, że wyszły Jej w tym roku świetne pączki, więc poprosiłam Ją bez zastanowienia o przepis.
Nie miałam tego dnia wystarczającej ilości drożdży, więc zrobiłam połowę porcji, którą...zjedliśmy z mężem od razu...ekhm...no zostawiliśmy po pączku na dziecko ;)
Tak więc na drugi dzień wyruszyłam po drożdże z rana i upiekłam już całą porcję.
Nie za bardzo miałam dżem, ale postanowiłam wymieszać rozpuszczoną czekoladę z konfitura pomarańczową i wyszło coś pysznego!Sama konfitura jest dla mnie zbyt aromatyczna i koniecznie trzeba ją podawać w jakimś towarzystwie, a przyznacie, że pomarańcze i czekolada to doskonałe połączenie.

a więc do rzeczy, czyli do składników:
-50 gram drożdży
-1/2 szklanki cukru
-szklanka ciepłej wody (można dać mleko jeśli nie jesteście weganami)
-3 łyżki mąki ziemniaczanej
-cukier waniliowy
-1/2 szklanki oleju
-4 szklanki mąki
-konfitura lub dżem na nadzienie

Bet napisała:
drożdże zasypuję cukrem, odstawiam na chwilę
dolewam szklankę ciepłej wody, odstawiam w ciepłe miejsce na 30 minut
dosypuję 3 łyżki mąki ziemniaczanej, cukier waniliowy, mieszam
dolewam 1/2 szklanki oleju, mieszam
wsypuję 3-4 szklanki przesianej mąki, ugniatam
po ok. 1-2 godzinach lepię pączki,
nagrzewam piec (180 stopni), w tym czasie pączki rosną sobie na blaszce
mini pączki piekę ok. 20 minut, a takie duże, zwykłe, nadziewane ok. 40 minut


Zaglądajcie pod koniec do piekarnika, bo wystarczy aby się leciutko zarumieniły. Za pierwszym razem trzymałam za długo i wyszły z tego bardziej bułeczki niż pączki. Za drugim razem wyciągnęłam jak tylko zaczęły łapać kolor- wtedy skórka jest lekko chrupiąca i cienka a w środku puszysty środek :)



czwartek, 17 stycznia 2013

mąż brikoli pichci! - zamojskie cebularze aka cebulaki

No, mam to szczęście żyć u boki mężczyzny, który startował z gotowaniem jako chłopiec, w związku z czym dziś jak wejdzie do kuchni to potrafi zrobić coś z niczego i wychodzą prawdziwe pyszności. Dlatego Jego pichcenie też będzie miało miejsce na moim blogu. Dzisiejszy post jest wynikiem wczorajszego spontanicznego pichcenia po nocy. Tak! po nocy, wtedy najczęściej brikomąż jest nawiedzany przez różne smaki i nie waha się zrealizować pomysłów co by zadowolić podniebienie.
Wczoraj Go naszło na cebulaki, a wszystko przez to, iż byliśmy na koncercie Niezłych Ziółek, gdzie śpiewa wspominana już na tym blogu Justyna; a koncert ów miał miejsce w byłej piekarni, gdzie obecnie mieści się bardzo fajna galeria Biały Kruk. Mąż mój dobrze pamięta czasy jak była tam piekarnia i podobno można było tam nabyć przepyszne cebulaki. Po powrocie do domu duch cebulaków nie chciał odpuścić i J. po prostu MUSIAŁ je zrobić.
tutaj tylko dowód na godzinę realizacji projektu:

Przepis znaleźliśmy na blogu kulinarnym Kuba pichci - no to jakiś znak normalnie ;)

tak więc przedstawiam Wam przepis na pyszne Zamojskie cebularze

potrzebne są:
  • 5 dag drożdży świeżych
  • 1 łyżka cukru
  • 1/2 kg maki (najlepiej krupczatki)
  • 1 szklanka mleka
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka soli
  • 6 dag margaryny
  • 1 kg cebuli
  • 3 czubate łyżki maku
 Drożdże mieszamy z cukrem, 2 łyżkami maki i częścią ciepłego mleka. Pozostawiamy do wyrośnięcia.
Rozpuszczamy w garnku margarynę z reszta mleka. Wyrośnięty rozczyn i cieple mleko z margaryna dodajemy do maki z sola. Jajko roztrzepujemy za pomocą widelca i dodajemy do pozostałych składników zostawiając trochę na posmarowanie brzegów cebularzy (około łyżki).
Wyrabiamy ciasto tak, aby odstawało od reki, w razie potrzeby dodajemy make. Następnie pozostawiamy do wyrośnięcia aż podwoi objętość.
Gdy ciasto rośnie, przygotowujemy cebule – kroimy ja w kostkę i podsmażamy na oleju do uzyskania złotego koloru. Do cieplej jeszcze, ale już zdjętej z ognia cebuli wsypujemy mak oraz doprawiamy sola i pieprzem.
Brikomąż jednak zaszalał i przygotował 3 rodzaje farszu! 1 był typowo cebulakowy, drugi to pieczarki z cebulką a trzeci to kiszona kapusta(homemade :) ) z cebulką. Jak się domyślacie po prostu dusimy pieczarki z solą i pieprzem i odrobiną cebulki i tak samo w przypadku kapusty, tylko jej nie solimy.

Ciasto dzielimy na 12 części. Każda cześć wałkujemy na owalne placki. Brzegi placków smarujemy pozostawionym jajkiem. Następnie kładziemy porcje cebuli, rozkładając ja równomiernie po całym placku. Zanim wstawimy do gorącego piekarnika, poczekajmy chwilkę, aż znów podrosną.
Pieczemy w 200 stopniach do momentu, aż cebularze sie zarumienia.

na blogu Kuby jest jednak wskazówka dotycząca wcześniejszego przygotowania cebuli, z której to z oczywistych powodów (duch cebulaków!) nie skorzystaliśmy, ale zacytuję:

"Przepis na przygotowanie cebulki na cebularze zdobyty w jednej z lubelskich piekarni, gdzie cebularze wypieka sie „od zawsze”
2 łyżki czubate maku
2 wielkie cebule pokrojone w gruba kostkę
szczypta soli
2 łyżki oleju
Cebule do cebularzy przygotowujemy na dzień, dwa przed pieczeniem. Pokrojona w kostkę cebule obgotowujemy chwilkę we wrzątku i odcedzamy. Gorąca wrzucamy do słoika, posypujemy makiem i sola i wlewamy olej. Słoik zakręcamy i wstrząsamy, by wszystko sie dokładnie wymieszało. Po ostygnięciu wkładamy do lodówki. Dzięki takiemu potraktowaniu cebula jest słodka i miękka."

w każdym bądź razie wyszły przepyszne nawet bez kiszenia cebuli przez dwa dni w słoiku, więc niecierpliwych uspokajamy- da się tak od razu :)

rano dzieci wstały a na stole witała Ich miska pełna bułeczek