Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na śniadanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 września 2014

do pudełka czyli co zabrać ze sobą do szkoły / pracy

W tym roku mam w domu już dwóch szkolniaków, czwartoklasistkę, która spędza nagle więcej czasu w szkole z racji nowyc przedmiotów i klasy sportowej z dodatkowym wf-em; oraz pierwszoklasistę, któremu oczywiście chcę umilić czas w nowym miejscu fajnymi przekąskami na przerwy :)
Idea jest taka, aby nie było nudno i nie było monotonnie. Zatem staram się pakować Im różnorodne śniadaniówki; tak żeby były owoce i warzywa i kanapki a czasem też coś słodkiego. Nie musi być tego dużo, ważne by można było sobie coś przegryźć między lekcjami i aby to nie było 5 kanapek z tym samym ;) Warzywa fajnie jest pociąć w atrakcyjne kształty, owoce przygotować tak aby łatwo było zjeść; kanapki z czymś co dzieci lubią, lub jedną z tym co lubią a jedną z czymś co my lubimy, żeby zjadły :P
Do pracy też można robić kolorowe śniadaniówki, dlaczego nie? :)

zachęcam do zaglądania na DO PUDEŁKA gdzie można codziennie jakiś pomysł podglądnąć :) przez moje znajome zostałam wkręcona we współtworzenie tej strony i bardzo się z tego ciesze, gdyż robienie śniadaniówek sprawia mi dużą przyjemność, a jak dzieci proszą aby jutro też były marchewki-kwiatki to sami wiecie :)






środa, 30 lipca 2014

jarmużowe smoothie

to była improwizacja w stylu - zużyć co trzeba zjeść zanim zacznie wołać o pomstę ;)
i do improwizacji będę Was nadal namawiała ;)
Smoothie robiłam pierwszy raz, pomyślałam, że jarmuż-bardzo bogaty w wapno i witaminę C- będzie idealnym składnikiem takiego napoju, jako, że tu wchodzi na surowo.

użyłam:
3 dość duże liście jarmużu
1 morela
garść zamrożonych truskawek
1 dojżały banan
pół kubka kefiru
sok z połówki cytryny

 Najpierw zmiksowałam owoce z sokiem z cytryny, na koniec dodałam kefir i znów mix na gładką masę.
Wyszedł z tego orzeźwiający i smaczny, zielony napój :)




czwartek, 17 kwietnia 2014

wegański pasztet z kaszy jaglanej i orzechów laskowych

Święta zbliżają się wielkimi krokami i postanowiłam wrzucić jeszcze w biegu przepis na pyszny pasztet, który warto przygotować na świąteczny stół. Właśnie wczoraj go zrobiłam i już połowy nie ma, dzieci zajadają się aż miło, więc nic tylko robić!
Przepis podała ostatnio na swoim blogu Jadłonomia a ja dodałam ze swojej strony suszone śliwki w środek, po jednej stronie, a drugą stronę wzbogaciłam o suszone pomidory; żeby było do wyboru. Wyszło przepysznie! Bardzo mi odpowiadało użycie orzechów laskowych bo jeszcze z nimi nie robiłam, zaś kasza jaglana jest zdecydowanie idealna na pasztet.

a więc składniki:
3/4 szklanki suchej kaszy jaglanej, ugotowanej ze szczyptą soli
1 szklanka orzechów laskowych, zmielonych
100 ml oleju
2 marchewki
2 pietruszki
1 por (biała część)
2 laski selera naciowego
2 ząbki czosnku, posiekane
3 łyżki sosu sojowego
2 liście laurowe
3 kulki ziela angielskiego
1 łyzeczka majeranku
1 łyżeczka tymianku
1 łyżeczka suszonego lubczyku
1 łyżeczka suszonej pietruszki
duża szczypta gałki muszkatołowej
sól i pieprz
kilka suszonych śliwek/pomidorów suszonych

pora kroimy w plasterki i dusimy na oleju z liściem laurowym i zielem angielskim. W tym czasie obieramy marchew i pietruszkę, ścieramy na tarce; seler naciowy kroimy w kosteczkę. Kiedy por się zeszkli, wyciągamy liść i zielę angielskie, dodajemy warzywa oraz czosnek; wszystko dusimy przez 15 minut.
Połączyć warzywa z ugotowaną kaszą, orzechami i resztą przypraw. Wszystko miksujemy na gładką masę.
Nakładamy połowę masy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, układamy wzdłuż śliwki/pomidory i nakładamy resztę masy.
pieczemy ok 45 minut w 200 stopniach.
Zjadamy ze smakiem po przestudzeniu



niedziela, 28 kwietnia 2013

orzechowe serca

Te bułeczki robiłam już wiele razy i zawsze znikają tak samo szybko, a do tego są urocze :D polecam fanom orzechów włoskich. 
Pierwszy raz zobaczyłam je na blogu Tsumko która po przepis posłała na znane Moje wypieki
obu paniom dziekuję za smaczną inspirację i przepis podaję dalej :

potrzebne składniki:
160ml mleka
2,5 łyżki cukru
pół łyżeczki soli
1 jajko
2,5 szklanki mąki pszennej
2 łyżki roztopionego masła
15 g drożdży

z cukru, mleka i drożdży robimy zaczyn; łączymy z pozostałymi składnikami i porządnie wyrabiamy ciasto aż przestanie się kleić do rąk i będzie sprężyste.
Zostawiamy do wyrośnięcia - ok godzinę

Przygotowujemy nadzienie, na które potrzebne będą:
200 gram  orzechów włoskich
100gram cukru
80ml śmietanki kremówki
1/ łyżeczki cynamonu

wszystkie składniki miksujemy

I teraz możemy robić bułeczki.
Dzielimy ciasto na 10 części.
Każdą część wałkujemy na placuszek, smarujemy go 1/10 nadzienia i postępujemy tak jak na zdjęciach:

następnie zwijamy nasz placuszek jak naleśnik i ten naleśnik składamy na pół:
 
teraz bierzemy ostry nóż i przecinamy ten naleśnik od góry do prawie końca


kładziemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i rozkładamy przecięte boki, aby ostatecznie bułeczka wyglądała jak serce:
Zostawiamy do wyrośnięcia bułeczki, pod szmatką, rozłożone w dość dużych odległościach od siebie, bo rosną. Ja 5 umieszczam na mojej blaszce. Niech rosną tak ok 30-40 minut.

I możemy piec :D Smarujemy wierzch jajkiem roztrzepanym z łyżką mleka, aby były rumiane. Pieczemy w 180st przez 15-17minut.




mój najmłodszy bardzo zaciekawił się planem zdjęciowym ;)

zabrał się za pałaszowanie bułek, na dwie ręce, nie zważając na moje plany ;)
 

pasztet z soczewicą i kaszą gryczaną

 W sobotę było w Opolu kolejne spotkanie Kuchni Społecznej. Jest to spotkanie na które każdy przynosi coś smacznego i koniecznie wegańskiego. Jemy razem, rozmawiamy i wymieniamy się przepisami ;)
Dawno nie robiłam pasztetu i coś mnie tknęło aby zrobić właśnie na kuchnię społeczną, oprócz wegańskich muffinek.
Pasztet był kompletną improwizacją, połączeniem tego co było akurat w domu i co moim zdaniem pasowało do siebie ;)

co potrzebujemy?
-szklanka ugotowanej soczewicy
-szklanka kaszy gryczanej
-szklanka płatków owsianych
-niecała szklanka słonecznika łuskanego
-2 cebule
-ząbek lub dwa czosnku
-3 średnie marchewki
-ulubione przyprawy- u mnie tymianek, bazylia, suszone pomidory z chilli,
-sos sojowy
-sezam i czarnuszka na górę

Soczewicę i kaszę gotujemy.
Słonecznik zalewamy wrzątkiem.
Cebule kroimy w kosteczkę i smażymy, dodajemy zioła, i dusimy na oleju do miękkości, pod koniec wyciskamy do tego czosnek.
Marchewkę ścieramy na małych oczkach

wszystko, wraz z owsianymi płatkami, mielimy przez maszynkę lub miksujemy na gęstą pastę.

Jak się mieli doprawiamy sosem sojowym

Przekładamy masę do podłużnej blaszki, wysmarowanej tłuszczem, lub wyłożonej papierem do pieczenia. Posypujemy nasionami.

Pieczemy przez ok 40 minut w 180st.


wyszedł smacznie :D
syn starszy, co to różnie z jedzeniem u Niego bywa, zjadł ze smakiem 2 duże kromy chleba i zachwalał :D

smacznego :D

piątek, 15 marca 2013

bułeczki świnki

 Pyszne drożdżowe bułeczki, które każde dziecko schrupie z radością :) Jak zrobiłam je pierwszy raz to potem ostatecznie robiłam je jeszcze  kolejne 2 razy, bo znikały w błyskawicznym tempie a jakoś wciąż mieliśmy na nie ochotę ;) Ostatnio przygotowywałam je razem z dziećmi dla programu radiowego Justyny Maćkowiak "Mama na obcasach". Dla dzieciaków sporą frajdą było wykrawanie ryjków i dziurek w nich ;) a potem jeszcze większa radość była jak ryjki urosły, bo świnki to bułeczki drożdżowe.
Do upieczenia tych bułeczek zainspirowała nie Tsumiko, która odsyła po przepis tu.

składniki na około 12 bułezek:
- 300g mąki
- 20g drożdży świeżych
- 1 żółtko
- 150ml mleka
- 50g masła
- 5 łyżek cukru
-rodzynki/żurawina/orzechy laskowe na oczka

Masło rozpuszczamy i odstawiamy do ostygnięcia.
Z drożdży, 50ml mleka i łyżki cukru robimy zaczyn, odstawiamy w ciepłe miejsce.
W misce mieszamy pozostałe składniki, dodajemy zaczyn i masło.
Zagniatamy sprawnie ciasto.
Odstawiamy na pół godziny w ciepłe miejsce, aby podwoiło objętość.

Na stolnicy wałkujemy ciasto na grubość ok 0,5cm i wykrawamy głowy świnek dużą szklanką, a małą(lub kieliszkiem) ryjki. Dodatkowo tą samą małą szklanką wykrawamy kółka, które następnie dzielimy na 4 części- każda z tych części to jedno uszko. A więc będzie ok 12 dużych kółek, 12 małych i 6 kolejnych małych na uszka

Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia układamy najpierw duże koło, potem małe-ryjek, posmarowane od spodu żółtkiem roztrzepanym; a na koniec uszka, też "przyklejone" na żółtko.
Na końcu patyczkiem robimy dziurki na ryjku i oczka z rodzynek lub czegoś co się nada i co lubimy, u nas orzechy laskowe, przecięte na pół


Gotowe świnki odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Po godzinie smarujemy każdą mlekiem i pieczemy w 180st przez 20 minut.


 
tu świnka ozdobiona przez Lewka lentilkami ;)

sobota, 9 lutego 2013

co na śniadanie? pasta jajeczna!

 

to jest jedna z ulubionych past moich dzieci zwłaszcza Lwa- wielkiego fana jajek, od malucha był zafascynowany tym kształtem, co potem przełożyło się na jedzenie ;)
W paście jajecznej możecie przemycić dzieciom rzeczy, których normalnie by kijem nie tknęły ;) zwłaszcza bogaty w wartości odżywcze szczypiorek, który dodatkowo jest bakteriobójczy i pobudza apetyt.
Ja wczoraj użyłam jej jako jednego ze składników kolorowych kanapek, bo tak łatwiej jest dzieciom je zjeść niż po prostu jajko w plastrach-> w towarzystwie plasterków innych składników czasem trudno dzieciom utrzymać kanapkę w ryzach, a tymczasem pasta działa jak spoiwo :)

co potrzebujemy?
-ok 4 jajka najlepiej od szczęśliwych kurek
-2 duże łyżki majonezu
-trochę szczypiorku
-szczypta soli

Jajka gotujemy (ok 7 minut by były na twardo), chwilę trzymamy w zimnej widzie i obieramy. Jeśli mamy wyciskarkę do jajek to z niej korzystamy a jeśli nie to kroimy jajko bardzo drobno, w kosteczkę. Dodajemy pozostałe składniki i mieszamy.
do środka możecie dodać trochę rzodkiewki, kiełki, żółty ser starty na drobnych oczkach..co chcecie :)



tu gotowe kanapki
 konsumpcja w toku
 
Dzieci stwierdziły, że kanapki były najpyszniejsze więc polecamy!

piątek, 25 stycznia 2013

owsianka na słodko wg. 5 przemian


Od paru dni coś mnie drapie w gardle i próbuje jakby dopaść, więc odrazu nabrałam ochoty na stary dobry przepis. Poznałam go jakieś 8 lat temu, na wegedzieciaku. Razem z tym przepisem dowiedziałam się co to takiego kuchnia 5 przemian i wiele rzeczy mi się w tym sposobie gotowania spodobało. Ale przyznam się, że nie wkręciłam się jakoś bardzo w temat, raczej przyswoiłam kilka zasad; i wciąż czekam na moment kiedy do tego wrócę. W domu mam w sumie 3 książki o gotowaniu zgodnie z zasadą 5 przemian...

Jedną z zasad, której się trzymam, są ciepłe śniadania. Nie wyobrażam sobie, zwłaszcza teraz - w zimie,  zajadać na śniadanie płatki z mlekiem, czy też jogurt, lub kanapkę np. z jakimś nabiałem z lodówki...brrrrr chyba bym zamarzła z rana ;) Zdecydowanie wolę ciepłą kaszę, z rozgrzewającymi przyprawami, lub nawet najprostszy ryż na mleku z masłem, oczywiście ciepły! Czasem jem kanapkę, ale wtedy staram się aby to raczej nie było nic z lodówki...

Owsianka, którą Wam przedstawię, to jedno z ulibionych śniadań mojej córki, bardzo dziarsko ją zajadała już jako niespełna roczny bobas.
W czasach kiedy pracowałam na zewnętrznym stoisku, chętnie pakowałam sobie ją jako drugie śniadanie do wielkiego pojemnika i zajadałam - nie dość, że mnie rozgrzewała to jeszcze na długo pozostawiała poczucie sytości, dzięki pęczniejącym w żołądku płatkom owsianym :)

a więc do dzieła, co potrzebne?
- płatki owsiane, lub mix płatków z innych zbóż (sypię na oko, zależy ile osób będzie jadło)
-przyprawy zrogrzewające, czyli cynamon, goździki, kardamon, imbir, kurkuma
-łyżkę masla
-różne suszone owoce; figi, daktyle, niesiarkowane morele, rodzynki, co tam kto lubi
-orzechy i nasiona (sezam, len, pestki dyni, slonecznik)
-sezonowy owoc - jabłko, gruszka, śliwka..co jest dostępne
-szczypta soli
-woda



zaczynamy od przygotowania kompotu! Tak, serio. W małym garnku zalewamy wodą pokrojony w kostkę sezonowy owoc. Nie dodajemy cukru, przykrywamy pokrywką i niech się gotuje do miękkości.

 Następnie prażymy na patelni płatki, można do nich dorzucić też sezam i słonecznik.

W tym czasie obok rozpuszczamy masło w rondelku i wrzucamy doń przyprawy, mieszamy by się podprażyły ale nie spaliły, niech po kuchni rozniesie się miły zapach :)
 
Po chwili dorzucamy do rondelka płatki z nasionami i małą szczyptę soli, mieszamy przez chwilę i zalewamy podwójną ilością wody. Płatki zaczną się gotować i wchłaniać wodę. Dlatego trzeba je co jakiś czas mieszać.

Następnie dorzucamy do płatków posiekane orzechy (ja lubię jak są większe kawałki)

 i pokrojone w kostkę suszone owoce. 

Jeśli macie świerzy imbir to można go teraz zetrzeć do owsianki.Następnie dolewamy do rondelka nasz kompot z owocem. Kompotu dolewamy tyle, aby owsianka miała odpowiadającą nam konsystencję. I mieszamy aby się nie przypaliła. Na małym ogniu zostawiamy na jakieś 15 minut jeszcze.

Gotowe! Pyszne, pachnące i rozgrzewające śniadanie. Zajadają ze smakiem i duzi i mali.


dla mojego roczniaka przygotowuję wersję w rondelku obok- bez soli, i ze zmielonymi nasionami i orzechami.