Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 stycznia 2014

toffi i jabłka - połączenie idealne

Oto najlepszy przepis na rozpoczęcie swojej przygody z tartą; prosty do wykonania i praktycznie każdy będzie zachwycony smakiem :) Trafiłam ostatnio przez przypadek na blog Kucharnia, gdzie kilka minut po 24 nie mogłam się oderwać od kolejnych postów i przepisów. A ten przepis na tatę z jabłkami i sosem toffi od razu mnie przyciągnął i postanowiłam go przyrządzić na sylwestrowy wieczór ze znajomymi w naszym domu. Smak mnie zachwycił i chyba już nie będę piekła tarty tatin...choć no dobrze, przyznaję, że wchodzi tu więcej cukru niż moja psychika trawi..no ale od czasu do czasu po prostu przymykam oko, bo...warto :) Wiem, pewnie niektórzy myślą sobie, że jestem cukro-nawiedzona i przesadzam. Ale chyba nie muszę Wam mówić, że cukier sieje więcej spustoszenia w organizmie niż jest wart. Kiedy się go stopniowo ogranicza, można dostrzec jak naprawdę smakuje jedzenie lub jak bardzo przesłodzone są gotowe produkty w sklepach, zupełnie niepotrzebnie... a ile jest rzeczy które wcale nie potrzebują słodzenia bo mają swój wyjątkowy smak.
Dodatkowo właśnie przeprowadzam mały eksperyment z ograniczeniem słodyczy na moim 2-latku. Jako 3 dziecko w rodzinie, dosyć szybko zauważył, że rodzeństwo sięga po słodycze i równie szybko zażądał równouprawnienia ;) Ale ostatnio pomyślałam basta.. generalnie nie mamy słodyczy w domu, bo jak czegoś nie ma to raczej nikt się nie domaga. Niemniej ochotę na słodkie się ma. Tak więc proponowałam Mu w zamian owoce suszone, a że znalazłam trzy-kolorowego suszonego ananasa to tym chętniej młody na to przystawał. Poza tym zauważyłam, że nie długo po ograniczeniu słodyczy przestał w ogóle o nie pytać. Zamiast tego zjada duże ilości jabłek ostatnio, lub prosi o museli na mleku; czasem jak ktoś wypali zakazane słowo czekolada no to niestety młody zabiera się za przeszukiwanie szafki. Na szczęście docenia smak gorzkiej a ja aż tak krzywo na ten rodzaj czekolady nie patrzę :) I co jeszcze fajniejsze- zjada naprawdę słuszne porcje posiłków; cho tu odstawienie od piesi też miało na pewno swój udział. Tak czy inaczej da się.

ale miałam się z Wami podzielić przepisem na pyszną tartę!
Czego potrzebujemy by ją zrobić?
ja mam dużą formę do tarty, 5 osób w domu w końcu...więc robię większą porcję ciasta niż Anna Maria
-250gam mąki pszennej
-125gram schłodzonego masła
-60 ml zimnej wody
-szczypta soli

na nadzienie:
-1 kg obranych jabłek, już bez gniazd (najlepiej twarde)
-50 gram masła
sos toffi:
-200gam cukru
-90ml wody
-150ml śmietanki 30%

Ciasto zagniatamy jak każde kuche, najpiew siekając masło z mąką i solą; dodajemy stopniowo wodę i zagniatamy szybko. Schładzamy 30 min w lodówce. Następnie wałkujemy, przenosimy na wałku do formy, wykładamy ją papierem do pieczenia a na górę sypiemy fasolki lub monety groszowe-jak ja.
Pieczemy przez 15 minut w 200st, po tym czasie ściągamy obciążenie i dopiekamy kolejne 7-8 minut, do zarumienienia.

Jabłka tniemy na ćwiartki a następnie na mniejsze kawałki, wrzucamy na patelnię z masłem i podsmażamy lekko, aby nie zmiękły za bardzo.


Cukier z wodą gotujemy w rondelku aż woda wyparuje a syrop zacznie się obić bursztynowy- tu uważajcie aby za bardzo nie ściemniał bo zrobi się gorzki a nie toffi. Za jasny też nie może być, bądźcie czujni.
Jak syrop będzie gotowy, ściągamy z ognia i wlewamy śmietankę mieszając. Może być tak, że cukier się zbije, wtedy trzeba umieścić na małym ogniu i mieszać aż się rozpuści- nie dawajcie na większy ogień bo się śmietanka zważy i będą grudki.

Upieczony spód wykładamy jabłkami a na górę wylewamy sos toffi


Jest pyszna na ciepło i na zimno w zasadzie nie mniej pyszna... więc jedzcie jak chcecie, smacznego!







uff, napisałam posta i wszyscy żyją...choć chwilami dziwne rzeczy się działy za moimi plecami, mam ważenie... (bo czasami wolę nie patrzeć ;) )

piątek, 11 października 2013

tarta cebulowa z bakłażanem i suszonymi pomidorami, na cieście kruchym z oregano

Na 2 edycji Żarłostacji miałam ze sobą 3 i pół tej tarty. Pół dlatego, że sobotniego wieczora- kiedy piekłam specjały na piknik opolski, mój mąż wróciwszy z ogrodu zjadł mi najpierw jeden kawałek a potem już całą połowę tarty... ;) więc trudno jej się oprzeć! :D
Na samej Żarłostacji dochodziły do mnie słuchy, iż jest to przepis zdecydowanie udany, więc trzeba go nareszcie tu wrzucić :)

tarta jest improwizacją nt tarty cebulowej którą mam tu na blogu- chciałam czegoś  bakłażanem, które uwielbiam, no i tak powstał ten przepis.

na ciasto kruche:
250 g mąki pszennej
125 g masła dobrze schłodzonego
1 żółtko
60ml wody
szczypta soli
łyżka oregano

mąkę, sół i oregano sypiemy na blat; na to dajemy pocięte na kawałki zimne masło i siekamy wszystko nożem, rozdrabniamy szybko palcami. Robimy dołek w środku, wbijamy tam żółtko, siekamy; pomału dodajemy wodę i szybko i sprawnie zagniatamy.

Ciasto na pół godziny wędruje do lodówki, zawinięte w folię spożywczą

Na farsz:
ok 5 cebul
3 łyżki masła
1 bakłażan
sół
oliwa
słoik suszonych pomidorów

Cebulę kroimy w cienkie piórka, dusimy na maśle

Bakłażana kroimy na plasterki, posypujemy je solą, aby puściły wodę/ jak puszczą, ścieramy krople ręcznikiem papierowym, smarujemy oliwą i kładziemy na suchą rozgrzaną patelnię i przewracamy jak się zarumienią. Rumienimy tak z obu stron rzecz jasna.

pomidory kroimy na mniejsze kawałki, ja kroję w paski

Na śmietanowy sos
1 łyżka mąki
2 jajka
2/3 szkl kremówki
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki pieprzu
odrobina gałki muszkatołowej
jajka roztrzepujemy, dodajemy resztę składników i mieszamy


Ciasto wyciągamy z lodówki, wałkujemy na opruszonym blacie, następnie na wałku przenosimy na formę i dociskamy boki. Rozkładamy na spód papier do pieczenia i rozsypujemy nań fasolki, aby obciążyć i uniemożliwić wybrzuszenie się spodu. Pieczemy tak przez 15 minut w 200st. Następnie ściągamy obciążenie i dopiekamy jeszcze 5 minut.
 
Wyciągamy podpieczone ciasto, na spód rozkładamy równomiernie cebulę, na to pomidory, wylewamy równomiernie sos i na końcu układamy plastry bakłażana

pieczemy w 180st przez 30 minut





na Żarłostacji moje tarty były posypane suszonymi płatkami nagietka

wtorek, 24 września 2013

gruszkowa tarta z gorzką czekoladą

przepis na potrzebę podniebienia jesiennego :) w kuchni torba pełna gruszek z naszego ogrodu i chęć zjedzenia tarty z tym owocem w roli głównej zaowocowała prostą improwizacją.

na ciasto:
250g mąki
125g zimnego masła
3 łyżki cukru pudru
1 żółtko
80ml zimnej wody

Mąkę z masłem siekamy, rozdrabniamy krótko palcami; dodajemy cukier puder, żółtko i powoli dolewamy wody, wiąż siekając. Na koniec szybko i sprawnie zagniatamy, formujemy kulę i umieszczamy na pół godziny w lodówce.

na farsz:
porcja kremu pattisiere
6 gruszek obranych
tabliczka gorzkiej czekolady

jak zrobić krem?
->100 gram cukru
4 żółtka
40 gram mąki kukurydzianej
500ml mleka
40 gram masła
laska wanilii/kilka kropel ekstraktu waniliowego

cukier, żółtka, mąkę kukurydzianą wymieszać trzepaczką
mleko zagotować, dodać  na początku nasionka wanilii
1/4 mleka dodać do mieszaniny i dobrze połączyć
dodać do mleka w rondelku i zagotować mieszając, gotować na małym ogniu i mieszać aż zgęstnieje..
Zdjąć z ognia, dodać masło i wymieszać
Przepuścić przez sitko do miseczki, przykryć folią spożywczą wierzch, aby nie wytworzyła się skórka (jak w budyniu) i schłodzić w lodówce.

gruszki obieramy, usuwamy gniazda nasienne, kroimy na pół i potem wzdłuż na paseczki, ale nie rozdzielamy ich. 

czekoladę ścieramy na tarce


Ciasto wyciągamy z lodówki, wałkujemy na wielkość formy, wylepiamy formę i umieszczamy na niej papier do pieczenia wraz z obciążeniem, u mnie ostatnio monety groszowe :P
Pieczemy w 200st przez 15 minut i jeszcze 7 minut dopiekamy bez obciążenia

następnie wyciągamy formę z piekarnika, sypiemy na spód równomiernie czekoladę, na to krem pattisiere i układamy gruszki, można je posypać z gry brązowym cukrem.

Całość zapiekamy 30 minut w 180st

pychotka :) gruszki są wyraziste a wanilia z gorzką czekoladą idealnie się uzupełniają, nie przyćmiewając smaku głównego bohatera.





czwartek, 27 czerwca 2013

tarta truskawkowo-czekoladowa z truflami pachnącymi dzikim bzem

 
nie uwierzycie mi pewnie, ale ta tarta powstała z musu wykorzystania resztek z lodówki :D
no po prostu... z Żarłostacji został mi krem czekoladowy z mascarpone a z poprzedniej tarty zostało trochę kremu waniliowego z kaszy jęczmiennej... kilka truskawek...myślę sobie hmmm... to zrobię taką czekoladowo-truskawkową. Do wykończenia wymyśliłam sobie koniecznie trufle z kaszy gryczanej niepalonej, poznane dzięki Pierwsze Primo!. Tylko, że mąż nie znalazł niepalonej będąc na zakupach; więc wieczorkiem jeszcze na rowerze podjechałam w innej miejsce ale tam też pudło a dalej to mi się już nie za bardzo chciało pędzić więc zdecydowałam się na użycie kaszy jaglanej instead, i udało się! Wyszły pysznie! Robiąc sushi i czekając aż krem na trufle w lodówce stężeje, podjadałam co chwileczkę ;)

Dziś była rano degustacja i muszę się pochwalić- sukces!

więc przedstawiam Wam przepis:

na spód ciasteczkowy:
- paczka ciasteczek typu Oreo/ Neo z Lidla
-100 gram miękkiego masła

wszystko miksujemy w melakserze i wylepiamy masą formę do tarty, nasmarowaną wcześniej masłem

krem kakaowy:
1 i 1/2 serka mascarpone (może być jedno opakowanie, kremu będzie po prostu cieńsza warstwa)
50 gram gorzkiej czekolady
50 gram mlecznej czekolady

czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, następnie miksujemy z serkiem na gładką masę i chłodzimy

krem jęczmienny, truskawkowy:
90g drobnej kaszy jęczmiennej
380ml wody
370 ml mleka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
5 łyżek cukru trzcinowego
100g białej czekolady
kilka truskawek- ok 4-5

kaszę gotujemy na małym ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż wchłonie wodę i się delikatnie rozklei. Następnie miksujemy na gładką masę, wraz z mlekiem, cukrem i ekstraktem wanilii.
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i dodajemy do kremu, dorzucamy kilka truskawek(dorzucamy, miksujemy i sprawdzamy czy aby krem się nie robi zbyt rzadki) i miksujemy. Chłodzimy w lodówce

trufle jaglano-czekoladowe z nutą dzikiego bzu:
300 gram ugotowanej kaszy gryczanej niepalonej, bądź jaglanej
100 gram gorzkiej czekolady
80ml śmietanki 36%
60 gram herbatników
3 czubate łyżki cukru trzcinwego
3 łyżki syropu z czarnego bzu(można zastąpić jakimś innym syropem bądź likierem)
łyżka miękkiego masła
do obtoczenia kakao, wiórki kokosowe bądź orzechy zmielone
kaszę gotujemy aż wchłonie wodę i będzie miękka. Miksujemy na gładki krem, dodajemy cukier i syrop z czarnego bzu, oraz rozkruszone herbatniki i miksujemy ponownie. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dodajemy śmietankę i miksujemy, wszystko dodajemy do kaszy, dorzucamy masło i miksujemy.

gotową masę chłodzimy w lodówce przez 2 h lub przez całą noc. Na koniec formujemy kulki, nabierając łyżeczką i obtaczamy w kakao bądź wiórkach i zjadamy ze smakiem :D

wykonanie tarty
z lodówki wyciągamy formę ze spodem ciasteczkowym, smarujemy kremem kakaowym, na to rozsmarowujemy krem truskawkowy, układamy na górze trufle, tak aby na każdy kawałek tarty przypadała jedna kulka, tak samo postępujemy z połówkami truskawek.

całość chłodzimy przed podaniem




poniedziałek, 24 czerwca 2013

tarta z waniliowym kremem jęczmiennym i białą czekoladą + truskawki!!

 u mnie narazie rządzą truskawki. Codziennie rano kupuję kilogram, a co! Rok temu nie jadłam ich gdyż mój najmłodszy syn wykazywał wysoką nietolerancję na większość produktów jadalnych... zwłaszcza na owoce...łech, jak wspomnę ten czas kosmicznej diety...okropność... choć wtedy sporo eksperymentowałam z wypiekami bo więcej nie mogłam niż mogłam a jakoś żyć trzeba było..

tak czy inaczej, truskawkowa tarta to coś co zawsze chętnie zjem :) moja waniliowo-bananowo-truskawkowa rozeszła się na Żarłostacji migiem, i tak dziś stwierdziłam, że sama bym sobie zjadła ją właśnie...ale burzą w mózgu stwierdziłam, że zamiast creme pattisiere wypróbuję inny waniliowy- z kaszy jęczmiennej! Tak, z kaszy, serio. Ten krem na tarteletkach był z kolei hitem u Amelki podczas Żarłostacji. I rzecz jasna, nie mogłam się doczekać aż sama go przyrządzę, bo w sobotę zaledwie łyżkę spróbowałam w biegu.

No więc powstała wariacja na temat tej mojej tarty. Spód ciasteczkowy z digestiv'ów; krem jęczmienny z białą czekoladą, na t truskawki, migdały i starta biała czekolada :)

po przepis na krem odeślę Was dziś na Pierwsze Primo!

a poza tym potrzebujecie: 
paczkę ciastek pełnoziarnistych, 
100 gram rozpuszczonego masła
ze 3 spore garści truskawek
garść uprażonych migdałów
50gram białej czekolady, startej na dużych oczkach
Ciastka mieszamy z masłem i tym wypełniamy spód formy, chłodzimy w lodówce. W tym czasie przygotowujemy krem. Ostudzonym smarujemy spód ciasteczkowy, na to układamy truskawki, sypiemy uprażonymi migdałami i startą czekoladę. Całość dobrze jest jeszcze schłodzić chwilę.

smacznego lata!












czwartek, 13 czerwca 2013

letnia tarta z truskawkami


wiem wiem, dawno mnie nie było...
wybaczcie, nie ogarniam chwilami wszystkich wątków.
Oprócz tego bloga, lepię jeszcze biżuterię z fimo, jestem chustocholiczką i oczywiście ogarniam trójkę moich dzieci, przy czym najmłodszy syn obecnie jest w fazie wszędobylstwa wszystkodotykalstwa.
Obecnie bawią się młodsi ciastoliną...najmłodszy w foteliku do karmienia, więc szkód nie powinno być zbyt wiele...uf...

dziś przepis powstały wczoraj. Miałam ochotę na tartę z truskawkami i chciałam spód z ciastek digestive. Pomyślałam co by tu z czym aby było smacznie i w efekcie wymyśliłam takie oto połączenie:

150gram ciastek Digestive
90gram roztopionego masła
łyżka cukru
--wszystko mieszamy, wylepiamy tym formę do tarty i schładzamy w lodówce

2 banany
100ml mleka
--miksujemy

4 łyżki brązowego cukru
--rozpuszczamy na patelni na karmel

---> jak karmel będzie gotowy(cukier się rozpuści ale nie przypali! pamiętajcie by tego nie mieszać, zostawić aby się rozpuściło na małym ogniu, samo, nie pomagać ;) ) dodajemy d tego mix mleczno-bananowy i mieszamy aż karmel się dobrze wmiesza w bananowy shake. Ściągamy z ognia, studzimy

250ml mleka
łyżeczka ekstraktu  wanilii/ pół laski wanilii
20 gram mąki kukurydzianej
3 żółtka
50 gram cukru

--mleko gotujemy z laską wanilli/ekstraktem;
żółtka z cukrem miksujemy, mieszamy dokładnie z mąką

z mleka wyciągamy laskę wanilii, dodajemy mieszaninę i  mieszamy na małym ogniu aż wszystko zgęstnieje.
studzimy

ok 30 dkg (można ile kto chce) truskawek kroimy na połówki
2 garście płatków migdałowych prażymy na patelni na złoto
garść mięty (polecam czekoladową) siekamy


wyciągamy spód ciasteczkowy, smarujemy kremem bananowym, na to krem waniliowy, na górę układamy połówki truskawek, sypiemy migdały i miętę i chłodzimy jeszcze z 30 minut

wyszła naprawdę pyszna!!

zdjęcia wieczorne, na szybko przed pałaszowaniem ;)






wtorek, 29 stycznia 2013

tarta marcepanowa z wiśniami

Moja najnowsza miłość wśród tart! Jedne z moich ulubionych owoców, czyli wiśnie i marcepan, który kocham od dziecka. Wpisałam więc te dwie rzeczy w googla, żeby sprawdzić czy ktoś już robił. I okazało się, że krąży kilka przepisów(yes!), ale ostatecznie wypróbowałam ten ze sprawdzonej strony, czyli Moje Wypieki.
Okazja do jej upieczenia przyszła odrazu- czyli re-urodzinki młodego. Miało być więcej rodziny, więc koniecznie trzeba było zrobić coś jeszcze oprócz samego tortu.

Na początek potrzebujemy masę marcepanową. Można kupić gotową, jednak ja lubię różne wyzwania i zrobiłam sama. Przepis znajdziecie tu. Osobiście uważam, że mogła by być mniej słodka, więc następnym razem zredukuję ilość cukru.

Co będziemy potrzebować na tartę?

Na kruchy spód:
-250 gram mąki
-125 gram masła schłodzonego w lodówce
-łyżeczka cukru pudru, chyba że lubicie slodki spod to dajcie 3 łyżki
- 1 żółtko
-50ml wody

na górę:
-175 g masy marcepanowej
-50 g cukru pudru (ja nie dodałam w ogóle cukru, masa była wystarczająco słodka)
-85g masła w temperaturze pokojowej
-25 g mąki pszennej
-2 jajka
-200g wiśni
-pół szklanki konfitury pomarańczowej lub morelowej

Zaczynamy od ciasta. Na blacie siekamy mąkę z cukrem i masłem, następnie rozcieramy jeszcze krótko masło palcami, dodajemy żółtko i wodę i siekamy a następnie zagniatamy sprawnie. Tworzymy kulę z ciasta i owijamy folią, odstawiamy na 30 minut do lodówki.
Po tym czasie wałkujemy na opruszonym mąką blacie, następnie na wałku przenosimy ciasto na formę i dociskamy boki, wykładamy spód papierem do pieczenia i rozsypujemy fasolki na dno, aby obciążyć i nie dopuścić do wybrzuszenia się spodu ciasta.
Pieczemy w 200st przez 15 minut z fasolkami, potem wyciągamy fasolki i zostawiamy tartę w piekarniku na kolejne 5 minut, aż sie zarumieni na złoto.

Jak tarta się piecze, możemy robić wypełnienie.
Masę marcepanową miksujemy z masłem. Następnie dodajemy resztę składników i ponownie miksujemy.

Na kruchy spód rozsmarowujemy cienką warstwę konfitury, na to masę marcepanową, na koniec rozkładamy wiśnie (jeśli mamy mrożone lub w zalewie, najpierw musimy je odsączyć z wody)

pieczemy w 190st przez ok 25-30 minut. Wyciągamy i chłodzimy. Najlepiej potrzemać kilka godzin w lodówce, lub całą noc.Przed podaniem smarujemy jeszcze górę resztą konfitury. Ja posmarowałam tylko górę, bo jak robiłam tartę to nie miałam konfitury, użyłam morelowej bo pomarańczowej w sklepie nie było, a miałam za mało czasu by wykonać. Zrobię jednak niebawem i dam znać jak to razem smakuje. Tak coś czuję, że bardziej wyrafinowanie.

Tarta zniknęła jeszcze podczas przyjęcia urodzinowego i tak mi posmakowała, że narazie jest to moja top one!





ps. gwiazdki wycięłam po prostu z masy marcepanowej

wtorek, 22 stycznia 2013

quiche cebulowe czyli francuski klasyk

Dziś moje najstarsze dziecko prezentowało w szkole wierszyki i piosenki na dzień babci i dziadka. W domu powstawały wczoraj dzieła na cześć, a ja postanowiłam zrobić coś smacznego dla głównych bohaterów ostatnich dwu dni, bo jestem Im wdzięczna za to jakimi są dziadkami dla moich dzieci :)
Przy okazji dziś właśnie kurier przywiózł mi nowiutką, pięknie przeźroczystą, żaroodporną formę do tarty :D no przecież nie mogłam jej tak odłożyć, żeby leżała... a więc była to świetna okazja by spróbować quiche z cebulą.
A więc dziadki poszli z dumną wnuczką na szkolne show, a ja zabrałam się do roboty. Część pracy wykonałam wcześniej, więc jak już tarta była gotowa, to jeszcze 30 minut trzeba było czekać aż wrócą, co było dosyć ciężkie, dodatkowo zapach rozlegał się po całym pokoju a my, wszyscy zostali w domu, jacyś tacy głodni... ;) ale wytrzymaliśmy, bo jak razem to razem :)
Wszystkim bardzo smakowało, ledwo udało się ocalić ostatni kawałek dla babci W. , która przybyć nie mogła.

potrzebne składniki
na ciasto
250 g mąki pszennej
125 g masła dobrze schłodzonego
1 żółtko
60ml wody
szczypta soli

na farsz
5-6 cebul
3 łyżki masła
1 łyżka mąki
2 jajka
2/3 szkl kremówki
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki pieprzu
odrobina gałki muszkatołowej
1/2 szklanki startego sera żółtego

na początek robimy ciasto. Mąkę z solą i masło siekamy na blacie nożem, rozcieramy jeszcze przez chwilę masło palcami, następnie dodajemny żółtko i dolewamy wody- ciągle siekając. Następnie zagniatamy ciasto, tworzymy kulę i wkładamy ją na 30 minut do lodówki.

teraz możemy przygotować farsz.
 Cebulę kroimy jak lubimy, ja kroję w pół plasterki przecięte jeszcze na pół, jeśli wiecie o co mi chodzi. Dusimy cebulę na maśle. Obok miksujemy resztę składników, czyli śmietankę, jajka, ser, mąkę i przyprawy.

Ciasto wyciągamy z lodówki, wałkujemy na opruszonym blacie, następnie na wałku przenosimy na formę i dociskamy boki. Rozkładamy na spód papier do pieczenia i rozsypujemy nań fasolki, aby obciążyć i uniemożliwić wybrzuszenie się spodu. Pieczemy tak przez 15 minut w 200st. Następnie ściągamy obciążenie i dopiekamy jeszcze 5 minut.

wyciągamy tartę z piekarnika, nakładamy na spód cebulkę i zalewamy ją sosem.

Wkładamy do piekarnika na 180st tym razem i zapiekamy przez 30 minut.

tu zbliżenie na bok mojej nowej formy :)))) yes!

poniedziałek, 21 stycznia 2013

tarta bananowa z bitą śmietaną

Blogowanie, w związku z posiadaniem progenitury w wieku przedszkolnym i przedżłobkowym, wiąże się z pisaniem postów albo o dziwnej porze, albo w dziwnych okolicznościach, byle przetrwać ;) Dzisiejszy wpis sponsoruje laptop i router- wielce pożyteczna rzecz! Można nadawać np. z łazienki, co też ja właśnie czynię, podczas gdy dwaj młodsze dziabongi się moczą w kąpieli. Szkoda, że królewskie siedzisko jest zaraz przy wannie, bo mogła bym siedzieć a tak nie wolno mi narażać mojego cennego sprzętu, bo inaczej skończy się swobodne blogowanie. Więc stoję.

"And now something completely different"
Tarta. Tym razem na zimno.
Przepis dzięki uprzejmości Ani , ogólnie ostatnio najsmaczniejsze przepisy zawdzięczam Jej, dobrze, że Ania też lubi pichcić :)
To do roboty, potrzebne będą:
składniki na kruche ciasto
-250 gram mąki pszennej
-125 gram zimnego masła
-1 żółtko
-60 ml wody
-łyżeczka cukru pudru, chyba że ktoś chce aby ciasto było słodkie to 2 łyżki

na wypełnienie tarty
-4 łyżki cukru trzcinowego, ale może być zwykły
-4 banany
-100ml mleka
-300ml śmietanki 35%
-kawałek tabliczki gorzkiej czekolady, startej na wiórki

Na początek robimy ciasto. Standardem sypiemy na blat mnąkę, kładziemy na to masło i siekamy nożykiem, dodajemy cukier, możemy rękami poprzecierać kawałki masła, dodajemy żółtko, siekamy i wodę, znów siekamy. Zagniatamy sprawnie i formujemy kulę, wkładamy do lodówki na ok 30 minut.
Po 30 minutach wyciągamy ciasto i wałkujemy na opruszonym mąką blacie, na wałku przenosimy ciasto na formę i dociskamy brzegi. Kładziemy papier do pieczenia na spód i wysypujemy fasolki. Pieczemy z obciążeniem przez 15 minut w 200st, następnie dopiekamy bez obciążenia kolejne 15 minut, aż tarta się ładnie zarumieni na złoto( mam nadzieję, że to stwierdzenie ma sens).

W czasie gdy ciasto się piecze zabieramy się za wypełnienie. Na patelni rozsypujemy cukier i nastawiamy ogień, by się rozpuścił na karmel. Nie dotykamy cukru łyżką ani niczym, możemy tylko co jakiś czas potrząsnąć patelnią aby ten nierozpuszczony jeszcze cukier się równomiernie rozsypał po patelni. Gdy cukier się karmelizuje na takim średnim ogniu(skłaniamy się tu bardziej w stronę małego), miksujemy 2 banany z mlekiem, tak aby powstał taki koktail. Gdy Cukier się roztopi, wlewamy nasz koktail bananowy i zdejmujemy z ognia. Teraz mieszamy drewnianą łyżką aż karmel się połączy z bananami. Taką masę odkładamy by się ostudziła.
Kiedy ciasto się nam upiecze, też odkładamy do ostudzenia. W zasadzie dobrze jest zrobić sobie ciasto po prostu trochę wcześniej.
Teraz. Rozprowadzamy banany z karmelem na spodzie tarty równomiernie i wkładamy na 10 minut do lodówki. W tym czasie kroimy pozostałe dwa banany na podłóżne, cienkie plasterki. Wyciągamy z lodówki śmietankę i miksujemy aż zgęstnieje.
Wyciągamy z lodówki tartę i układamy na niej banany, a na to rozsmarowujemy bitą śmietanę, którą na końcu posypujemy wiórkami czekoladowymi.
 
Najlepiej jeszcze całość schłodzić w lodówce. Mówię Wam, pyszna!! Jak zrobiłam ja pierwszy raz, poszła cała za jednym posiedzeniem :)